piątek, 28 marca 2014

Paczucha

Hej!

To już koniec tego mojego słabego tygodnia. Dostałem tylko jedną przesyłkę... Dziś dostałem drugą, ale tę liczę inaczej ;) Jest to przesyłka ze współpracy z CrystalCiTY :D


Nie, nie pokażę zawartości ;) Dowiecie się w swoim czasie :D Obiecuję, że nie będziecie żałować :)



Teraz pora na małe wspomnienia...

Jeszcze rok temu każdy czwartek był u mnie dniem bardzo wyczekiwanym. Tego właśnie dnia o godz 20 zbieraliśmy się w 12 osób i graliśmy na hali w piłkę. Podzieliliśmy się na dwie drużyny. W jednej "młodszej" byłem ja i moi kumple ze studiów, w drugiej za to byli nasi wykładowcy (3 doktorów i jeden profesor) oraz znajomi. Co tydzień biegaliśmy jak szaleni za piłką :) Rok temu, czyli 28 marca 2013 r. w czwartek, jak co tydzień graliśmy. Mijała już godzina gry, w jednej akcji walczyłem o piłkę z przeciwnikiem. Nagle źle stanąłem i poczułem "znajomy" ból. Od razu wiedziałem co się stało... Doczłapałem do spokojnego miejsca poza placem gry, dałem znać żeby kontynuowali beze mnie i zająłem się zabawą w doktorka :) Zawsze miałem przy sobie tzw "lód w sprayu" i opaski na kolano, czy kostkę. Teraz wszystko okazało się bardzo przydatne...

Ból, który znałem. Poznałem go kilka lat wcześniej też podczas gry w piłkę. Kolega nie mógł mnie dogonić (zawsze byłem szybki) w pościgu za piłką i przypadkiem zaczepił moją nogę w biegu tak, że źle na niej stanąłem. Towarzyszyło temu uczucie jakby przez chwilę kolano znajdowało się w innym miejscu, a potem ostry ból. Tak, to skręcenie stawu kolanowego... prawego. Nie polecam :P
Przez kilka minut leżałem trzymając się za nogę. Dopiero gdy ból ustał na tyle, żeby się poruszyć pokuśtykałem do domu. Nigdy tego nie leczyłem :P A to było dopiero pierwsze skręcenie kolana ;) Następne było ok pół roku później w zimie. Oczywiście podczas gry :D Ale z uwagi na to, że było dużo śniegu i trochę lodu to tylko pod opaskę na kolanie wcisnąłem śnieg i biegałem dalej :) To było lewe kolano :P Później obydwa były skręcane jeszcze po jednym razie ;) Tak to jest gdy się chce za dużo biegać ;)

Dlatego, gdy poczułem ten ból wiedziałem, że najlepiej uraz zamrozić i usztywnić, żeby nic gorszego się nie stało przy próbie chodzenia. Posiedziałem trochę, przecież czekała mnie jeszcze podróż samochodem do domu a mimo, że to lewe kolano to jednak biegi zmieniać trzeba ;) Gdy tak siedziałem pomyślałem, że przecież już nie raz grałem na bramce ze skręconym kolanem. Cały turniej tak grałem, a to było 8 meczy wtedy... Nawet 2 miejsce zajęliśmy ;) To co będę siedział bezczynnie... Koledzy grają w osłabieniu to chociaż na bramce stanę... i stanąłem. Trochę się porzucałem, kopałem piłkę i biegałem. Przy ruchu bolało, ale przecież to skręcenie, tego się nie rozchodzi :P

Po poprzednim skręceniu żartowałem, że już nie dam razy skręcić nogi w kostce lud kolanie bo ścięgna są przyzwyczajone i rozciągnięte. Jeśli będę miał jakieś skręcenie jeszcze to będzie poważniejsze bo zerwę też ścięgno... Miałem rację choć to nie jest to wcale pocieszające :P Dowiedziałem się o tym 2 dni później. W piątek noga bolała. Nic niezwykłego. Poszły w ruch maści, okłady i masowanie. Jednak w sobotę obudził mnie okropny ból. Kolano napuchło i wieczorem zdecydowałem pojechać z tatą na pogotowie. Lekarz obejrzał i stwierdził, że trzeba usunąć to co się tam znajduje. Innymi słowy zostałem nakłuty i ze stawu udało się wyciągnąć 50 cm3 krwi (!!). Nic dziwnego że bolało. Rentgen nie pokazał złamań, więc diagnoza była jedna "Skręcenie i naderwanie w obrębie (strzałkowego) (piszczelowego) więzadła pobocznego kolana". Tłumacząc na język polski - załatwiłem się :P Zapakowali mnie na 2 tygodnie w gips. Zapakowali to dobre słowo bo gips zaczynał się przy kostce, a kończył przy pachwinie :P


1,5 miesiąca przesiedziałem na zwolnieniu lekarskim. Przeczytałem wszystkie książki jakie miałem, obejrzałem wszystkie filmy, grałem na komputerze... Słowem odchodziłem od zmysłów bo nie lubiłem bezczynności :P

Wspominam o tym wszystkim dlatego, ponieważ gdy już mi się skończyły pomysły na to co mam robić znalazłem pudełko po jakichś damskich butach. Należało do siostry i w środku znalazłem kilkanaście długopisów. Przypomniałem sobie, że kiedyś pisała do firm kosmetycznych prośby o próbki i od kilku urzędów miast dostała długopisy. Dlaczego ja miałbym nie spróbować? :) Tak mnie to wciągnęło, że teraz ona jest pod wrażeniem ile udało mi się zebrać rzeczy ;) No i gdyby nie ta kontuzja to nie miałbym takiego hobby, nie poznał świetnych ludzi <tutaj ukłon w Waszą stronę ;) > i nie prowadził bloga, na którym mógłbym to napisać :P Jest tego jeden minus i to spory. Od roku nie biegałem na dłuższy dystans niż przejście dla pieszych. Niebawem trzeba będzie zainwestować w rower i rozruszać mięśnie. Nie jestem przecież taki stary (prawda?), żeby siedzieć tylko i nie ruszać się :P

Ech... i znów Was męczę moją pisaniną :P Pora kończyć i zobaczyć na innych blogach co ktoś otrzymał :) Może trafi się ciekawa wymiana ;)

7 komentarzy:

Dziękuję za Twój komentarz :)
Jeśli jesteś chętny/na na wymianę adresów to zapraszam do skorzystania z formularza. Na pewno się dogadamy