wtorek, 26 stycznia 2016

Świński post

Hej! Ostatnio gdy pisałem to napisałem, że następnego dnia coś więcej napiszę. Taaa... Chciałbym. Nie miałem kompletnie na to czasu. Od 2 tygodni wszystko się kręci wokół świnki. Dopiero teraz powoli odżywamy i my i on. Ale od początku..

Na początku roku kupiliśmy dla Edka dry bed. Jest to taki jak dywanik. Bardzo sprytny wynalazek dzięki któremu Marice przeszła na niego alergia. Pozbyliśmy się od razu wiórków dzięki czemu i Edek przestał się drapać. Od tamtej pory ma ciepło i miękko.



Edek zadowolony więc... 4 stycznia kupiliśmy malutką świnkę morską.  Miała chyba kilka tygodni. Nawet zapomnieliśmy zapytać ile ma :)



Trzeba było ją oswoić. Nie zajęło nam to wiele czasu. Jak ją wzięliśmy w poniedziałek, tak w sobotę... Zdechła :) Przekarmiliśmy ją zieleniną. Była za mała i taka dawka jaką od nas dostała ją zabiła. Co tylko Edek dostawał kawałek zielonego, to i małemu dawaliśmy niewielką porcję. Widocznie za dużo. Jak to stwierdziła moja siostra: "Dobrze, że dzieci nie macie" :) Cóż, za bardzo chcieliśmy by miała jak najlepiej ;)

5 stycznia zabraliśmy Edka do weterynarza. Ma na tyłku jakiegoś guza, który powiększył się od ostatniej kontroli. Chcieliśmy, więc się przekonać co to jest. Jako że padał deszcz to tylko przenieśliśmy grubaska do innej klatki i przykryłem go polarem, żeby nie zmókł. O ile wizyta u weta była dobrym pomysłem, bo guz okazał się być niegroźnym tłuszczakiem, to sam pomysł zabrania go w takich warunkach już nie. Przekonaliśmy się o tym, gdy w czwartek zaczął kichać. W Piątek kichał już jak najęty, a w sobotę katar już był widoczny. W poniedziałek 11 stycznia nie chciał nic jeść. Leżał osowiały i nic go nie interesowało. Tym razem zapakowaliśmy go do torby, upchnęliśmy w niej jeszcze ciepły kompres i jakiś puchaty kaptur z kurtki i wyruszyliśmy do weta. I zaczęło się... Od tego dnia byliśmy już tam prawie codziennie. W poniedziałek stwierdził, że to może przez pogodę jest taki osowiały. Trzeba mu podawać jakieś przysmaki i jakby się nic nie działo to jest ok.

Zdążyliśmy Edka przywieźć, a ten jakby na komendę "przysmaki" zaczął pałaszować wszystko co miał koło siebie i przez pół nocy biegał z radosnym piskiem po domu.

Tego samego dnia wybraliśmy się do zoologicznego po kolejną świnkę ;) Skoro mamy już klatkę i wszystkie akcesoria to po co mają leżeć puste? :) Tym razem wybraliśmy większą świnką, nie takiego oseska jak poprzednio. Tym sposobem w domu znalazł się Alex :)


To już spory wieprzek, bo ma 3 miesiące. Dzięki temu szybciej się oswaja i je na co tylko ma ochotę.

Chyba 2 dni później Marika znalazł u niego pod bródką jakieś strupki.Edek też kiedyś miał coś podobnego, więc lepiej nie ryzykować skoro może to być świerzb. Wet zbadał, pobrał fragmenty do badania i uspokoił nas trochę. To nie świerzb... Ale to grzybica. No fajnie. Dostał maść i smarujemy go 2 razy dziennie. Na razie spotkanie dwóch świnek odroczone w czasie do zakończenia leczenia.

Edek przez cały czas kichał. Raz mniej, raz więcej. Gdy zaczął być snów osowiały to znów go zapakowaliśmy i do weta. Rozpoznanie: przeziębienie, już powoli zaczęło mu na oskrzela wchodzić. Od 18 stycznia do 22 stycznia dostał więcej zastrzyków niż ja w swoim całym życiu. Raz było z nim tak źle, że miał niedowład łapek. Najpierw tylnych, a później przednich. Żeby się poruszyć to musiał się czołgać po ziemi. Dobrze, że następnego dnia miałem wolne bo normalnie bym nie wstał do pracy. Następnego dnia za to miał... wzdęcia. No kurcze. Wszystko na raz się do niego przyplątało. Po godzinie 8 byliśmy u weta, ok 18 zauważyliśmy wzdęcie i do północy go prawie cały czas masowałem.



Przed 1 byliśmy jeszcze raz u weterynarza. Ile taki niewielki gryzoń może kłopotów sprawić i nam i sobie?

Dobrze, że piątek był już trochę spokojniejszy. Wzięliśmy obydwa prosiaki na kontrolę. Alexa musimy jeszcze smarować ok 1,5 tygodnia, żeby grzybica nie powróciła. Edek dostał ostatnią partię (mam nadzieję) antybiotyków i witamin. Na razie jest ok. Czasem jeszcze na wszelki wypadek mu masuję brzuch. Muszę to robić właśnie ja. Gdy Marika próbuje to ją od razu gryzie. Tylko mnie pozwala dotknąć brzuch :) Brzuch, który teraz ma ogolony. bo miał USG. Gdzie tu sprawiedliwość? Ja na swoje badanie czekałem 3 tygodnie, a Edek z miejsca miał zrobione? Trzeba zacząć się u weterynarza badać :D

Dziś jest wtorek i jak na razie jest ok. Mam nadzieję, że wyzdrowieje szybko, bo teraz ja mam 2 tygodnie zwolnienia lekarskiego i chciałbym mieć też inne zajęcia oprócz niańczenia prosiaków :)

Chciałbym np. napisać trochę maili i przypomnieć się w kilku miejscach. Żeby dostawać takie przesyłki jak dzisiejsza.


  • Płaszcz przeciwdeszczowy
  • Długopis
  • Kalendarz trójdzielny
Albo sprzed tygodnia o której nie miałem kiedy napisać:


Jest to przesyłka z Develey'a. Za zgromadzone tam punkty zamówiłem talerzyk. Zdążyłem nawet o nim zapomnieć, ale zadzwoniła do mnie pani, która się tym zajmowała i przepraszała, że jeszcze nie dostarczyli. W ramach przeprosin do talerzyka dołączony został słoik z musztardą Dijon :)

Ufff.. Tyle na dzisiaj. Przez 2 tygodnie mam zwolnienie z uwagi na rehabilitację, to będę częściej odwiedzał Wasze blogi. Mam duże zaległości :)

2 komentarze:

  1. Zapraszamy do nas https://www.bielizna-centrum.pl/bielizna-slubna/stringi-meskie-szon

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)
Jeśli jesteś chętny/na na wymianę adresów to zapraszam do skorzystania z formularza. Na pewno się dogadamy